Pierwsze wspólne wynurzenia
Pierwszy wpis nie pisany całkowicie przeze mnie
Siędzę razem z Zuzią i zastanawiamy się co tu wklepać…
Jednego z ostatnich słonecznych dni września byliśmy na spacerze na Skwerze Kościuszki. Oczywiście Zuzia dorwała w swoje ręce aparat i jak tylko zobaczyła pewnego pana, to nie mogła się oprzeć jego urokowi… Oto efekty tego zauroczenia…
1. Pan przyjechał gustowną limuzyną… Już wiadomo na co lecą kobiety…

2. Rozsiadł się wygodnie by podziwiać okoliczności przyrody…

3. Sam musiałem się przekonać co Ona w nim widzi…

Doszedłem do wniosku, że to ten pomarańczowy termos
4. …i kontemplował smak herbaty (chyba).

To tyle ze wspólnych wynurzeń
Teraz trochę moich śmieci.
We wrześniu byłem też w Sopocie. Jak to w Sopocie było tam pełno ludzi. Kilku z nich udało mi się złapać w kadrze. Był to efekt działań pod nazwą “jak stać się niewidzialnym dla tłumu”
7. To moja Babcia, więc sprawdzianu nie było ![]()

8. Tego pana nie znam, więc to trzeci sprawdzian…

No i tyle, chyba się udało
Na zakończenie taki mały-i-nie-pasujący-gdzie-indziej element…
9.


